|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
111 osób aktywnych przez ostatnie 5 minut. Dziś stronę odwiedziło 12032 osób.
|
|
|
|
|
|
Akuna wspiera budowę Polskiego Sztucznego SercaRekomendując Alveo jesteśmy uczciwi
Rozmowa z dr. Janem Sarną, Dyrektorem Generalnym Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu
Co trzeba zrobić, żeby poruszyć milion serc, Wam się to udało?
Przede wszystkim, żeby dotrzeć do szerszej grupy osób trzeba mieć coś do zaproponowania. Trzeba mieć jakąś ideę, która wielu osobom wyda się istotna. Pomysł, który wzbudzi zainteresowanie, z którym ktoś chce się identyfikować. Po drugie - trzeba być wiarygodnym w tym, co się robi i co się mówi. Musimy umieć przekonać, że dany cel i jego osiągnięcie są realne. Wiarygodni muszą być jednak przede wszystkim ludzie, bo to oni budują każdą instytucję. Okrętem flagowym naszej firmy jest oczywiście Zbigniew Religa, który jest rozpoznawalny, budzi zaufanie, szacunek, ponieważ swoją pracą przez tyle lat pokazał kim jest, co robi. Wystarczy spojrzeć na rankingi. Na pytanie, kto dzisiaj budzi największe zaufanie, najwięcej Polaków wskazuje na Zbigniewa Reli-gę. Na taką opinię pracuje się całe życie.
Czy pamięta Pan moment rozpoczęcia Waszej działalności?
Zaczęło się od ryzy papieru maszynowego, linijki i zdekompletowanego serwisu do kawy na pięć osób. Dostaliśmy od sponsora maszynę do pisania marki Erica rodem z NRD, która miała pamięć. To był ewenement w Polsce. W biurze był też radiomagnetofon. Ale oczywiście głównym kapitałem Fundacji był i jest do dziś Zbigniew Religa i kierowana przez niego Klinika Kardiochirurgii. Gdy zaczynaliśmy, mówiliśmy o Fundacji prof. Religi -to nazwisko otwierało nam niejedne drzwi.
Czy pomysł biologicznej zastawki od razu przekonywał sponsorów?
Ludzie wyczuwają pewną autentyczność. Kiedy zaczęliśmy program eksperymentalny z biologiczną zastawką na baranach (zwierzęta te I mają szybki metabolizm, jeśli po roku organizm nadal funkcjonuje bez zmian, oznacza to, że za dziesięć lat będzie podobnie) wszczepiliśmy zastawki stu owcom. Pamiętam, jaka była radość, kiedy jedna z nich prze- j szła cały cykl biologiczny - zaszła w ciążę i urodziła małe. Napisaliśmy do naszych sponsorów, że miło nam poinformować o tym zdarzeniu. Odzew był niesamowity, wszyscy się cieszyli i gratulowali nam, jakby urodziło się dziecko. Ważne jest to, żeby stale współpracować, utrzymywać kontakt ze sponsorami, doceniając to, co dla nas robią.
Czy pamięta Pan, jakie były Wasze największe sukcesy?
Jeden z naszych pacjentów mieszka w małej wsi w Wielkopolsce. Miał problemy z sercem, od dwóch lat był wyłączony z życia. Do prof. Religi zadzwoniła jego żona. Gdy trafił do Wojewódzkiego Ośrodka Kardiologii był umierający. Zakwalifikowano go do przeszczepu serca, ale nie było dawcy. Profesor wszczepił mu jako pierwszemu nasze sztuczne komory wspomagania serca. Ten mężczyzna nadal czekał na dawcę przez kilka tygodni. Wreszcie się doczekał, a przeszczep się udał. Pacjent przyszedł wtedy do Pracowni Sztucznego Serca, by podziękować. Obserwowałem tych młodych konstruktorów, byli szalenie wzruszeni.
Dla takich chwil warto pracować. Są też momenty symboliczne, które dają szaloną satysfakcję. Jak choćby nagroda w Brukseli -Grand Prix. Pierwsza w historii nagroda za wynalazek dla polskiej nauki. Laury cieszą, ale wzrusza zawsze pacjent.
Ile osób w Polsce żyje z „Waszą" zastawką?
Ponad półtora tysiąca. W naszej Pracowni Biologicznej Zastawki Serca robimy także rogówki - ma je przeszczepione około 200 osób. Było też kilkanaście przypadków użycia opatrunków ze skóry, około 60 przypadków zastosowania sztucznych komór serca.
Czy działalność i sukcesy Fundacji przerosły Wasze oczekiwania?
Gdy zakładaliśmy Fundację, cele były dwa. Pierwszy - to zastawka, a drugi - sztuczne serce. Myśleliśmy, że będziemy tylko finansować badania przeprowadzane w banku krwi w Katowicach. Na początku nie przyszło nam do głowy, że utworzymy własną Pracownię Biologicznej Zastawki Serca. Kiedy powstawała, była najnowocześniejszą tego typu placówką w kraju. Niedawno założyliśmy pracownię komórek macierzystych na początku nie mieliśmy pojęcia, że taka powstanie. Cała wiedza o tych komórkach istnieje na świecie dopiero kilka lat.
Od zeszłego roku Fundacja współpracuje z Akuną. Co Państwa przekonało, by taką współpracę nawiązać?
Przekonały nas przede wszystkim wyniki badań nad Alveo w Kanadzie i w Polsce. Radziliśmy I się też innych fachowców i doszliśmy do wniosku, że z pełnym przekonaniem możemy zalecać Alveo. Oczywiście, decyzja zawsze zależy od konsumentów. Nie jest to przecież lek, ale działa korzystnie. Dodatkowo zaczęły do nas docierać sygnały od osób, które informowały, że po jakimś okresie picia preparatu poczuły się lepiej. Bardzo dużo osób dzwoni też do mnie z pytaniami, czy Alveo jest dobre i czy pomaga. Odpowiadam, że pomaga, bo tak jest. Preparat wspomaga leczenie i nas to bardzo cieszy, bo rekomendując Alveo jesteśmy uczciwi. A przy okazji korzysta z tego bezpośrednio Fundacja.
Prezes Akuny powiedział kiedyś, że praktycznie każdy, kto otwiera butelkę Alveo, wspomaga szczytną ideę.
Bardzo chciałbym to podkreślić. Pieniądze, które wpływają do Fundacji z konta Akuny, pochodzą ze sprzedaży Alveo. Łańcuch zaczyna się od tego, kto kupuje i płaci za butelkę. Konsument nas wspiera.
Alveo dożywiając organizm chroni nas przed wieloma chorobami, jednak profilaktyka jest o wiele tańsza od leczenia.
Jest nie tylko tańsza, ale i łatwiejsza, a to już zależy od naszej świadomości. Nie od technologii,
pieniędzy czy rządu, a jedynie od decyzji każdego z nas czy chcemy przeciwdziałać chorobom. Profilaktyka chorób serca to nie tylko suplementy, ale także odpowiednia dieta czy ruch na świeżym powietrzu.
Jakie obecnie cele ma Fundacja?
Mamy cztery cele. Dwa z nich mieliśmy od początku po pierwsze zastawka będąca obecnie w fazie eksperymentu klinicznego. Pacjenci, którzy mają wszczepione zastawki, są obecnie obserwowani. Po pewnym czasie okaże się, jak ona rzeczywiście działa u ludzi. Drugi cel to budowa sztucznego serca, które obecnie jest stosowane zewnętrznie obok serca biologicznego, a nie zamiast niego. Zamierzamy je zmniejszyć, pracujemy nad tym, by cały mechanizm znalazł się wewnątrz organizmu. W przyszłym roku chcielibyśmy eksperymentalnie wprowadzić implantowanie sztucznej komory do ciała. Niedługo prawdopodobnie będziemy mieli taką sytuację, że pacjent ze sztuczną komorą będzie mógł przebywać w domu, a nie w warunkach szpitalnych. Kolejny program to komórki macierzyste. Na razie nie wiemy, kiedy te badania zaczną przynosić efekty. Czwartym celem jest robot kardiochirurgiczny, dzięki któremu można wykonywać operacje na otwartym sercu bez rozcinania mostka, robiąc jedynie małą dziurkę. Komfort zagojenia takiej rany jest nie do porównania.
żródło-czasopismo:zdrowie i sukces Rozmawiała Katarzyna Piotrowska
Tagi: , sztuczne serce, budowa polskiego sztucznego serca, jak dbac o serce, zastawki serca, zdrowe serce,
|
|
|